czwartek, 7 lipca 2016

Lucy


Lucy


Pamiętacie Tosię i krótkie opowiadanie o niej? Porcja zdjęć, które dostałam od Travelmania Kamsi zmotywowały mnie do napisania kolejnej historyjki z wątkiem podróżniczym. Jeśli macie ochotę to zapraszam do czytania ;)

Każdy, a szczególnie dzieci doskonale są zorientowane, że zaczęły się wakacje. Lucy cały rok szkolny czekała na nie. Marzyła o dalekich podróżach i wolności. Z racji tego, że ma duszę króliczą, lubi kicać niczym nie hamowana. Gdy zadzwonił ostatni dzwonek, pokicała do domu, aby rozpocząć podróżnicze przygotowania. Z racji tego, że jest jeszcze małym króliczkiem, mama nie chciała puścić ją samą za daleko. Po długich prośbach zgodziła się, aby Lucy pojechała publicznymi środkami transportu do Puław. 



Tak bardzo była podekscytowana swoją pierwszą, samotną wycieczką, że na dworcu znalazła się dużo przed planowaną godziną odjazdu. Usiadła na przedniej masce i z niecierpliwością czekała na otwarcie busa. 








Gdy kierowca otworzył, szybkim skokiem zajęła pierwsze siedzenie za nim. Nie mogła się jednak zdecydować czy chcę siedzieć na fotelu czy na oparciu....




Podróż dłużyła się jej w nieskończoność... Dla zabicia czasu liczyła za oknem krzyże przydrożne.




Pierwszym jej przystankiem był Pałac Czartoryskich. Zobaczyła tam spacerującego pawia i postanowiła zaprzyjaźnić się z nim. Paw był jednak złowieszczo nastawiony do Lucy. Po długich namowach otworzył przed nią serce. Razem się bawili, a na koniec zrobiła sobie z nim zdjęcie. 
















Tak była zmęczona zabawą z pawiem, że gdy usiadła przy fontannie, zasnęła i wpadła do wody...





Następnie udała się do Świątyni Sybilli. Dużo o niej czytała i była ciekawa czy kolorowe zdjęcia z albumów odzwierciedlają rzeczywistość. Nie zawiodła się. Świątynia zrobiła na niej duże wrażenie. 
 
Później pokicała do Domku Aleksandryjskiego i na Schody Angielskie. 




















Miała jeszcze trochę czasu do odjazdu busa, więc poszła na pobliski plac zabaw, aby pojeździć na dmuchanej "pszczole" (?).


Bardzo się ucieszyła, kiedy dotarła do rodzinnej miejscowości. Na widok kwiatów przed swoim domkiem rzuciła się im w ramiona. Mimo, że pojechała na krótko to bardzo stęskniła się za domem. Była to w końcu jej pierwsza samotna wycieczka. 


7 komentarzy:

  1. Ale miała fajną wycieczkę :). Zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna i ciekawa wycieczka .Pozdrawiam gorąco.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna i ciekawa wycieczka .Pozdrawiam gorąco.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna historia :) Króliczka podróżniczka ;) świetny pomysł na przedstawienie swojej pracy! :) jak znajdę chwilę, to z chęcią obejrzę więcej Twoich wpisów :)

    OdpowiedzUsuń